Historia pewnego morderstwa, w którym giną dwie osoby. Przypadkowo w miejscu morderstwa pojawia się bohaterka książki Joanna Chmielewska. Natychmiast dzwoni na policję, jednakże ucieka z miejsca zbrodni. Staje się podejrzaną... "Drugi wątek" obfituje w wydarzenia, jest pełen dziwnych zbiegów okoliczności oraz humoru typowego dla Joanny Chmielewskiej, która sama obsadziła się "w roli głównej". Najciekawszy w powieści jest właśnie drugi wątek, w którym pojawia się tajemnicza Kasia. Polecam chociaż przyznam, że czasem można się zgubić:)
Akcja tej powieści rozgrywa się na tle XIX wiecznej Anglii.
Harriet Delvaney jest córką angielskiego parlamentarzysty. W domu nie zaznaje zbyt wiele ciepła i czułości, gdyż ojciec nie akceptuje jej kalectwa. Matka dziewczynki zmarła przy jej porodzie i od tego czasu zajmuje się nią niania Fanny, która stara się dać dziecku choć trochę czułości. Harriet przyjaźni się z Gwennan oraz jej starszym bratem Menfrey'ami. Zawsze ją cieszą spotkania z rodziną Menfrey'ów, którą uważa za oazę miłości, przyjaźni i domową atmosferą. Harriet nie wie jednego, że ten dom skrywa wiele tajemnic...
Kiedy dziewczęta kończą szesnaście lat, ojciec Gwennan organizuje bal maskowy. Dziewczęta nie są na niego zaproszone, ale postanawiają się na niego dostać. Ów bal zmienia życie obu dziewcząt...
To kolejna książka Victorii Holt, którą miałam okazję czytać. Chyba druga, albo trzecia. Victoria Holt potrafi łączyć romans z kryminałem. Nigdy się nie nudzę przy jej książkach, mało tego są też tytuły, z których można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Natomiast "Dom Menfrey'ów"to romans z wątkiem kryminalnym. Historia Menfrey'ów jest dosyć ciekawa, choć czasem naiwna i banalna. Podoba mi się się w niej to, że jest nietypowa. Ma klimat dawnej Anglii, a nie które wątki posiadają niespotykane, (w takich książkach) zwroty akcji. To dobra książka, jeśli chcemy odpocząć i pofantazjować:)
Dostałam tą książkę w prezencie i od razu wiedziałam, że to będzie prawdziwa, książkowa uczta! Książka jest twardej oprawie, a na większości stron znajduje się kwiatowy wzór. Kolorem dominującym jest pomarańczowy, chociaż należałoby napisać rudy, taki jak kolor włosów bohaterki tej książki. Zanim zaczęłam czytać przejrzałam uważnie całą książkę i (nie byłabym sobą, gdybym tego nie zrobiła) powąchałam ją:) Zwyczaj prawdziwego mola książkowego:)
Wracam jednak to krainy czarów, krainy Barbary Krafftówny. Remigiusz Grzela ukazał portret kobiety - aktorki, której życie nie było usłane różami. Aktorki, która kojarzy się widzom przede wszystkim z roli w serialu "Czterej pancerni i pies", chociaż poza nią zagrała w wielu filmach i sztukach. Kobiety doświadczonej, ale pełnej hartu ducha i humoru, która czerpie z życia pełnymi garściami. Kobiety uwielbiającej ... czekoladę. To książka ukazująca życie prywatne Barbary Krafftównej oraz jej życie artystyczne. Ciepła, pełna humoru, ale i też skłaniająca do myślenia - taka jest właśnie "Krafftówna w krainie czarów.
***
Barbara Krafftówna właściwie Barbara Krafft-Seinder urodziła się 5 grudnia 1928 roku w Warszawie. Polska aktorka kabaretowa i teatralna. Zadebiutowała w 1946 roku rolą Rybaczki w "Homerze i Orchidei" w Teatrze Wybrzeże. Występowała w "Kabarecie Starszych Panów". Jej pierwszym mężem był Michał Gazda, drugim Arnold Seinder. Przez dziesięć lat mieszkała w Los Angeles.
***
Remigiusz Grzela urodził się w 1977 roku w Starogardzie Gdańskim. Dla Barbary Krafftówny napisał monodram "Błękitny diabeł". Poeta, prozaik.
Miałam
okazję być jakiś czas temu w Krynicy Morskiej. Miejscowość ta
jest położona na Mierzei Wiślanej. Pierwszy raz wzmianka o Krynicy
Morskiej pojawiła się w XV wieku jako Kahlberg i
należała do Gdańska, a po roku 1842 przeszła na własność
Elblągu. Obszar Krynicy należy w całości do Parku
Krajobrazowego Mierzei Wiślanej, a od zachodniej części miasta
znajduje się Rezerwat przyrody buki Mierzei Wiślanej.
Przystań
Jest
to najmniejsza miejscowość w Polsce, typowo turystyczna. Wjeżdżając
na Mierzeję Wiślaną odnosi się wrażenie, że jest się w
dżungli. Z jednej strony i z drugiej jest zielona ściana, droga
przed nami i nic więcej. Wrażenie trwa dość długą chwilę.
Potem zaczynają się zabudowania, no i wielka chęć bycia już na
miejscu. Krynica Morska jest ciekawą miejscowością, wszędzie jest
z górki i pod górkę. Ale widoki za to przepiękne. Miasto ma
cztery przystanie, na jednej z nich, znajdującej się samym centrum
miasta, zacumowane są promy, które mogą nas zabrać do różnych
miejscowości, w moim przypadku był to Frombork. Ów port jest dobry
na miejsce odpoczynku po długim spacerze, bo można tutaj usiąść
na jednej z wielu znajdujących się ławek. Przed nami mamy wodę
oraz drugi brzeg majaczący gdzieś w oddali oraz rechot żabJ Dla
miłośników windsurfingu i innych sportów wodnych jest
przeznaczona inna część portu, która jest sporą atrakcją. Warto
pójść do Ośrodka Wczasowego Bursztyn, który jest
prowadzony przez Misjonarzy Werbistów. Jest tam kawiarnia, gdzie
podają wyjątkowo smaczne lody i wyśmienitą kawę, a panorama zaś
na zatokę Wiślaną dopełnia całości.
A taki sobie widok:)
Nie daleko
od Bursztynu jest latarnia morska, a nieco dalej
cmentarz żołnierzy radzieckich, pochodzący z II wojny światowej.
Aby zobaczyć Krynicę Morską z każdej strony, możemy się wybrać
na Wielbłądzi Garb. Znajduje się na nim platforma widokowa. Trzeba
jednak pamiętać, że na nią prowadzi ponad 100 stopni, nie licząc
wchodzenia pod górę. Krajobraz jaki się przed nami roztacza, jest
wstanie wynagrodzić nam ten trudJ Całą Krynicę możemy
zwiedzić korzystając z ciuchci, która powiezie nas w najciekawsze
miejsca w mieście.
Jeśli
lubicie zwiedzać oraz oglądać piękne widoki i nie przeszkadza
Wam, że jest pod górkę, to Was zachęcam do zwiedzenia tego
pięknego, rybackiego miasteczka. Warto pojechać!
Kiedy w moje
ręce wpadła „Dama Kameliowa” Aleksandra Dumasa, w sfatygowanej
niebieskiej okładce, z dużym sercem, wzbudziła we mnie
wątpliwości. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Nie przepadam za
książkami typu Harlequin, a myślałam, że mam do czynienia właśnie
z czymś takim. Zaczęłam czytać i … nie mogłam się oderwać od
książki! Powieść rozpoczyna się od licytacji mieszkania
kurtyzany Małgorzaty Gauthier, na której Aleksander Dumas nabywa
książkę „Madame Lescaut”. Wkrótce Dumas odwiedza młody
człowiek Armand Duval i prosi go, by odstąpił mu tę książkę.
Armand okazuje się być wielką miłością zmarłej Małgorzaty.
Przeczytałam
książkę z przyjemnością. Często miałam ochotę porządnie
potrząsnąć Armandem, który nie próbował zrozumieć Małgorzaty,
mimo iż tak bardzo ją kochał. To powieść, która pokazuje, że
miłość często jest najeżona licznymi przeszkodami i , że my
czasem ją niszczymy przez pewnego rodzaju egoizm, którym jest brak
zaufania i strach.
Historia
Małgorzaty i Armanda powaliła mnie z nóg. To jest tego tupu książka, że bardzo chciałam mieć ją w swojej biblioteczce, a jak zakupiłam to przeczytałam po raz drugi:) Bardzo ją lubię, mimo
że jest tak smutna, z tragicznym zakończeniem.
***
Kamelia
Kamelie są bardzo
pięknymi kwiatami. Ich naturalnym środowiskiem są góry w Japonii,
północne Chiny oraz Półwysep Koreański, gdzie jej wysokość
potrafi wynosić nawet 15 metrów. W uprawie pokojowej osiąga
rozmiar 200 cm Kwiaty tej rośliny są różnorodne, płatki
przypominają wyglądem płatki róż. Liście zaś są ciemnozielone
i skórzaste. Kamelia intensywnie wzrasta w okresie letnim, więc
najlepszym miejscem dla niej są miejsca osłonięte od słońca.
Jesienią potrzebuje chłodniejszego powietrza. Roślina nadaje się
do tworzenia bonsai
Nie dawno miałam okazję być w Wieliczce, w Kopalni Soli. W
Kopalni są różne trasy, część z nich jest przystosowana dla niepełnosprawnych.
Przyznam, że byłam ciekawa, jak wygląda taka Kopalnia Soli.
"Ucieczka do Egiptu"
Kopalnia liczy sobie 9 poziomów. Dużą atrakcję stanowi
przejazd windą. Nie trzeba jeździć na motorze, by poczuć wiatr we włosach (i to
porządny:)), winda w Kopalni w zupełności wystarczy:) Nasza pani przewodnik,
jak i my byliśmy zaopatrzeni w tour guide, czyli zestaw z mikrofonem dla
przewodnika i słuchawek dla grupy. Dzięki czemu nie uroniliśmy ani słowa z
tego, co do nas mówiła:)
Przewodniczka opowiedziała nam co nieco o historii
Kopalni, a także o siłach przyrody nią rządzących, a wszystko opatrzyła
ciekawostkami.
Zwiedzając Kopalnię Soli zobaczyliśmy najgłębsze jezioro, które
ma w najniższym miejscu ma 9 metrów głębokości. W 2004 roku okazało się, że ta
solanka jest wymarzonym wręcz miejscem do windsurfingu! Kiedy byliśmy nad
jednym z jeziorek, usłyszeliśmy piękną muzykę Fryderyka Chopina, której
towarzyszyła gra światła i cienia. Muszę przyznać, że robiło to niezwykłe
wrażenie. Mogliśmy zobaczyć wiele wspaniałych rzeźb wykutych w soli m.in.:
Joahanna Goethe’go oraz filary drzewne, na których można było zobaczyć sól.
To tu, można posłuchać Chopina i zobaczyć grę światła i cienia
Poznaliśmy bardzo ciekawą legendę o św. Kindze, a potem
obejrzeliśmy Kaplicę jej dedykowaną. Kaplica św. Kingi leży 101 metrów głębokości
pod ziemią. Znajduje się w niej wiele
rzeźb na przykład: "Ucieczka z Egiptu" oraz "Ostatnia Wieczerza", która została
wykuta przez Antoniego Wyrodka. W tej Kaplicy również podziwialiśmy grę światła
i cienia. Efek był piorunujący! Kaplica św. Kingi ma bardzo dobrą akustykę,
dlatego często odbywają się tu koncerty. Koncertował tu m.in.: Nigel Kennedy
oraz Blackmore’s Night. Możemy w niej podziwiać rzeźbę Jana Pawła II.
"Ostatnia wieczerza"
W Kopalni Soli jest również Kaplica, w której w każdą
niedzielę można uczestniczyć w mszy świętej, a także zawierać śluby. Jeśli ktoś
nie wierzy, że to wszystko jest soli, może skosztować ścian. Amatorów
próbowania nie brakuje z całą pewnością w żadnej grupie:) Na zakończenie naszej
wycieczki, mogliśmy się zaopatrzyć w pamiątki w sklepiku, gdzie można dostać
bólu głowy od nadmiaru produktów oraz … cen:)
Mnie się bardzo wycieczka podobała, bo lubię dowiadywać się i
doświadczać nowych rzeczy. Może nie każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale mimo
to zachęcam do zwiedzania Wieliczki.
czwartek, 12 listopada 2015
Krzysztof Kiljański
Nie
dawno miałam okazję być na spotkaniu z Krzysztofem Kiljańskim zorganizowanym
przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Świętochłowicach. Krzysztof Kiljański jest
mi znany przede wszystkim z piosenki, którą wykonuje razem z Kayah, czyli
„Prócz Ciebie nic” oraz z „I Don't Know Where Life's Going”. Zastanawiałam się, czy w ego zachowaniu
będzie coś z wielkiej gwiazdy, czy będzie zadzierał nosa. Poza tym zespół
integracyjny TOLERANCJA miał wystąpić w jego obecności. Otóż pomyliłam się, ku
swojej radości zresztą. Wszedł Pan w zwykłych dżinsach i bluzie, który podszedł
do mikrofonu i sam z siebie kpił, że z niego faktycznie niby wielka gwiazda, a
przyszedł w swetrze:) I opowiedział nam kilka słów o sobie.
Krzysztof
Kiljański urodził się 5 listopada 1967 roku. Kiljański od dziecka kochał
muzykę, pragnął grać na akordeonie, jak ojciec.
Niestety kiedy Pan Krzysztof uprosił ojca, o zapisanie go do szkoły
muzycznej, okazało się, że oprócz ukochanego akordeonu są zajęcia z fortepianu
(którego nie lubił), a także z chóru (których nienawidził). Pan Krzysztof
wytrzymał rok, po czym poprosił tatę o wypisanie go z tej szkoły. W czasach
szkolnych był związany głównie z piosenką poetycko-aktorską. Był wokalistą
zespołu ZEGRO, który koncertował nie tylko w Polsce, ale i zagranicą.
Występowali w Moskwie, Soczi i na Kaukazie. Zbierał w tym czasie nagrody i
wyróżnienia m.in.: na Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych „Zaśpiewajmy
poezję”. W połowie lat 90-tych był
wokalistą Śląskiej Estrady Wojskowej.
Pierwsze sukcesy przyszły kiedy związał się w projektach o charakterze
jazzowym. Od 2003 roku zaczął tworzyć własny album przy pomocy Witolda Wcisło i
Williego Belly. Rok później wziął udział w Konkursie Piosenki Eurowizji z
utworem „Stay”, z którym zajął ostatecznie 10 miejsce. Piosenka ta zapowiadała
jego solowy album „In the Room”, który ukazał się 2005 roku nakładem wytwórni
Kayax. Album promował singiel „Prócz Ciebie nic”, wykonany przez Kiljańskiego i
Kayah, której bardzo spodobał się głos Pana Krzysztofa.
Płyta spotkała się z
bardzo dobrym przyjęciem. W kolejnych latach ukazały się płyty: „Barwy Kofty” i
„Powrót”, jednak nie cieszyły się zbyt wielkim powodzeniem. W listopadzie 2011
roku uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu, który przewartościował jego
życie.
Pan Krzysztof powiedział, stara się stronić od polityki. Jego polityką jest muzyka. Nie potrafiłby bez niej żyć. Próbował słuchać każdego rodzaju muzyki, ale do słuchania hip-hopu, jak to ladnie ujął, jeszcze nie dojrzał:). Raperem też na pewno nie zostanie. Zaśpiewał
specjalnie dla nas utwór „Czeremcha”.
Słuchało się go z ogromnym zainteresowaniem. Ma ogromnie dużo dystansu do
samego siebie i poczucia humoru. Byłam pod wrażeniem. Jak już wspominałam,
wystąpił po nim zespół integracyjny TOLERANCJA z dwoma utworami „Trzeba kochać”
i „Jasne niebo”.
Kiljański i TOLERANCJA
Pan Krzysztof nie szczędził im słów uznania:) Ale o TOLERANCJI
napiszę innym razem. Spotkanie z Kiljańskim należało do bardzo ciekawych
doświadczeń:)