wtorek, 29 grudnia 2015

Dama Kameliowa - Aleksander Dumas

Dama Kameliowa
Kiedy w moje ręce wpadła „Dama Kameliowa” Aleksandra Dumasa, w sfatygowanej niebieskiej okładce, z dużym sercem, wzbudziła we mnie wątpliwości. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Nie przepadam za książkami typu Harlequin, a myślałam, że mam do czynienia właśnie z czymś takim. Zaczęłam czytać i … nie mogłam się oderwać od książki! Powieść rozpoczyna się od licytacji mieszkania kurtyzany Małgorzaty Gauthier, na której Aleksander Dumas nabywa książkę „Madame Lescaut”. Wkrótce Dumas odwiedza młody człowiek Armand Duval i prosi go, by odstąpił mu tę książkę. Armand okazuje się być wielką miłością zmarłej Małgorzaty.
Przeczytałam książkę z przyjemnością. Często miałam ochotę porządnie potrząsnąć Armandem, który nie próbował zrozumieć Małgorzaty, mimo iż tak bardzo ją kochał. To powieść, która pokazuje, że miłość często jest najeżona licznymi przeszkodami i , że my czasem ją niszczymy przez pewnego rodzaju egoizm, którym jest brak zaufania i strach. 

Historia Małgorzaty i Armanda powaliła mnie z nóg. To jest tego tupu książka, że bardzo chciałam mieć ją w swojej biblioteczce, a jak zakupiłam to przeczytałam po raz drugi:) Bardzo ją lubię, mimo że jest tak smutna, z tragicznym zakończeniem.

***

Kamelia
Kamelie są bardzo pięknymi kwiatami. Ich naturalnym środowiskiem są góry w Japonii, północne Chiny oraz Półwysep Koreański, gdzie jej wysokość potrafi wynosić nawet 15 metrów. W uprawie pokojowej osiąga rozmiar 200 cm Kwiaty tej rośliny są różnorodne, płatki przypominają wyglądem płatki róż. Liście zaś są ciemnozielone i skórzaste. Kamelia intensywnie wzrasta w okresie letnim, więc najlepszym miejscem dla niej są miejsca osłonięte od słońca. Jesienią potrzebuje chłodniejszego powietrza. Roślina nadaje się do tworzenia bonsai

Przy opisie kamelii korzystałam ze stron:
http://www.zielonyogrodek.pl/


czwartek, 26 listopada 2015

Kopalnia Soli w Wieliczce


Nie dawno miałam okazję być w Wieliczce, w Kopalni Soli. W Kopalni są różne trasy, część z nich jest przystosowana dla niepełnosprawnych. Przyznam, że byłam ciekawa, jak wygląda taka Kopalnia Soli.
"Ucieczka do Egiptu"
Kopalnia liczy sobie 9 poziomów. Dużą atrakcję stanowi przejazd windą. Nie trzeba jeździć na motorze, by poczuć wiatr we włosach (i to porządny:)), winda w Kopalni w zupełności wystarczy:) Nasza pani przewodnik, jak i my byliśmy zaopatrzeni w tour guide, czyli zestaw z mikrofonem dla przewodnika i słuchawek dla grupy. Dzięki czemu nie uroniliśmy ani słowa z tego, co do nas mówiła:)
Przewodniczka opowiedziała nam co nieco o historii Kopalni, a także o siłach przyrody nią rządzących, a wszystko opatrzyła ciekawostkami.
Zwiedzając Kopalnię Soli zobaczyliśmy najgłębsze jezioro, które ma w najniższym miejscu ma 9 metrów głębokości. W 2004 roku okazało się, że ta solanka jest wymarzonym wręcz miejscem do windsurfingu! Kiedy byliśmy nad jednym z jeziorek, usłyszeliśmy piękną muzykę Fryderyka Chopina, której towarzyszyła gra światła i cienia. Muszę przyznać, że robiło to niezwykłe wrażenie. Mogliśmy zobaczyć wiele wspaniałych rzeźb wykutych w soli m.in.: Joahanna Goethe’go oraz filary drzewne, na których można było zobaczyć sól.
To tu, można posłuchać Chopina
i zobaczyć grę światła i cienia
Poznaliśmy bardzo ciekawą legendę o św. Kindze, a potem obejrzeliśmy Kaplicę jej dedykowaną. Kaplica św. Kingi leży 101 metrów głębokości pod ziemią.  Znajduje się w niej wiele rzeźb na przykład: "Ucieczka z Egiptu" oraz "Ostatnia Wieczerza", która została wykuta przez Antoniego Wyrodka. W tej Kaplicy również podziwialiśmy grę światła i cienia. Efek był piorunujący! Kaplica św. Kingi ma bardzo dobrą akustykę, dlatego często odbywają się tu koncerty. Koncertował tu m.in.: Nigel Kennedy oraz Blackmore’s Night. Możemy w niej podziwiać rzeźbę Jana Pawła II.
"Ostatnia wieczerza"
W Kopalni Soli jest również Kaplica, w której w każdą niedzielę można uczestniczyć w mszy świętej, a także zawierać śluby. Jeśli ktoś nie wierzy, że to wszystko jest soli, może skosztować ścian. Amatorów próbowania nie brakuje z całą pewnością w żadnej grupie:) Na zakończenie naszej wycieczki, mogliśmy się zaopatrzyć w pamiątki w sklepiku, gdzie można dostać bólu głowy od nadmiaru produktów oraz … cen:)
Mnie się bardzo wycieczka podobała, bo lubię dowiadywać się i doświadczać nowych rzeczy. Może nie każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale mimo to zachęcam do zwiedzania Wieliczki.

czwartek, 12 listopada 2015

Krzysztof Kiljański
Nie dawno miałam okazję być na spotkaniu z Krzysztofem Kiljańskim zorganizowanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Świętochłowicach. Krzysztof Kiljański jest mi znany przede wszystkim z piosenki, którą wykonuje razem z Kayah, czyli „Prócz Ciebie nic” oraz z „I Don't Know Where Life's Going”.  Zastanawiałam się, czy w ego zachowaniu będzie coś z wielkiej gwiazdy, czy będzie zadzierał nosa. Poza tym zespół integracyjny TOLERANCJA miał wystąpić w jego obecności. Otóż pomyliłam się, ku swojej radości zresztą. Wszedł Pan w zwykłych dżinsach i bluzie, który podszedł do mikrofonu i sam z siebie kpił, że z niego faktycznie niby wielka gwiazda, a przyszedł w swetrze:) I opowiedział nam kilka słów o sobie.
Krzysztof Kiljański urodził się 5 listopada 1967 roku. Kiljański od dziecka kochał muzykę, pragnął grać na akordeonie, jak ojciec.  Niestety kiedy Pan Krzysztof uprosił ojca, o zapisanie go do szkoły muzycznej, okazało się, że oprócz ukochanego akordeonu są zajęcia z fortepianu (którego nie lubił), a także z chóru (których nienawidził). Pan Krzysztof wytrzymał rok, po czym poprosił tatę o wypisanie go z tej szkoły. W czasach szkolnych był związany głównie z piosenką poetycko-aktorską. Był wokalistą zespołu ZEGRO, który koncertował nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Występowali w Moskwie, Soczi i na Kaukazie. Zbierał w tym czasie nagrody i wyróżnienia m.in.: na Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych „Zaśpiewajmy poezję”.  W połowie lat 90-tych był wokalistą Śląskiej Estrady Wojskowej.  Pierwsze sukcesy przyszły kiedy związał się w projektach o charakterze jazzowym. Od 2003 roku zaczął tworzyć własny album przy pomocy Witolda Wcisło i Williego Belly. Rok później wziął udział w Konkursie Piosenki Eurowizji z utworem „Stay”, z którym zajął ostatecznie 10 miejsce. Piosenka ta zapowiadała jego solowy album „In the Room”, który ukazał się 2005 roku nakładem wytwórni Kayax. Album promował singiel „Prócz Ciebie nic”, wykonany przez Kiljańskiego i Kayah, której bardzo spodobał się głos Pana Krzysztofa. 

Płyta spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. W kolejnych latach ukazały się płyty: „Barwy Kofty” i „Powrót”, jednak nie cieszyły się zbyt wielkim powodzeniem. W listopadzie 2011 roku uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu, który przewartościował jego życie.


Pan Krzysztof powiedział, stara się stronić od polityki. Jego polityką jest muzyka. Nie potrafiłby bez niej żyć. Próbował słuchać każdego rodzaju muzyki, ale do słuchania hip-hopu, jak to ladnie ujął, jeszcze nie dojrzał:). Raperem też na pewno nie zostanie.
Zaśpiewał specjalnie dla nas utwór „Czeremcha”.  Słuchało się go z ogromnym zainteresowaniem. Ma ogromnie dużo dystansu do samego siebie i poczucia humoru. Byłam pod wrażeniem. 

Jak już wspominałam, wystąpił po nim zespół integracyjny TOLERANCJA z dwoma utworami „Trzeba kochać” i „Jasne niebo”. 
Kiljański i TOLERANCJA
Pan Krzysztof nie szczędził im słów uznania:) Ale o TOLERANCJI napiszę innym razem. Spotkanie z Kiljańskim należało do bardzo ciekawych doświadczeń:)

poniedziałek, 7 września 2015

Zielone Miasto w Słońcu - Barbara Wood

Moja ulubiona powieść o Afryce
"Zielone Miasto w Słońcu" zachwyciło mnie niczym soczysta zieleń liści wiosną, olśniło jak blask słońca, porwało niby wiatr. Historia kobiet Trevertonów jest niezwykła i ściśle wiąże się z Kenią, ze zmianami jakie w tym kraju zachodziły. A powieść rozpoczyna się od przyjazdu delikatnej, ciężarnej żony Valetina Trevertona, Rose oraz jego siostry-lekarki Grace. Z tych dwóch bohaterek najbardziej przemówiła do mnie Grace, która starała się przede wszystkim leczyć. Była jakby wcieleniem prawdziwej tolerancji. Grace starała się zrozumieć plemię Kikuju, a także Oczerę, która była szamanką. Rose za to, zbyt miękka, ułożona, wzbudzała we mnie lekką pogardę, lecz jakże niesłusznie! To powieść o wielu wątkach, fantastycznie z sobą połączonych. Im dalej, tym ciekawiej, niebezpieczniej. Bohaterowie tej książki są dla nas prawdziwi do szpiku kości. Czytając „Zielone Miasto w Słońcu” czułam się tak, jakbym tam była. Czytałam tę powieść po raz drugi i wiem, że do niej kiedyś wrócę. To dzięki tej powieści zaciekawiłam się tematyką Afryki i kolonizacji. Polecam!
***

Kikuju jest najliczniejszą grupą etniczną w Kenii. Prowadzą
Kikuju
rolniczy tryb życia, uprawiając przede wszystkim proso. Mężczyźni z tego plemienia mogą mieć kilka żon, a każda z nich ma swoją własną chatę. Kikuju odgrywali ogromną rolę podczas powstania Mau-Mau. Ich wiara jest monoteistyczna, wierzą w boga Ngai, którego siedzibą jest Mount Kenya. 

Więcej na ten temat można przeczytać tutaj:
https://pawelwronski.wordpress.com/tag/kikuju/

niedziela, 16 sierpnia 2015

Trochę większy poniedziałek - Katarzyna Grochola

Trochę większy poniedziałek
Katarzyna Grochola
Czytałam wiele książek Katarzyny Grocholi, więc z chęcią zaczęłam czytać „Trochę większy poniedziałek”. Otwarłam powieść i …? No właśnie, co? Czy porwała mnie natychmiast? Czy byłam ciekawa, co będzie dalej? I tak, i nie. Zaczęłam czytać i nawiedziło mnie uczucie, że gdzieś już coś było. Po chwili się jednak domyśliłam. Początek ni mniej ni więcej tchnął Judytą Kozłowską z „Nigdy w życiu”. Czytałam dalej, a stron wciąż ubywało i nawet nie wiem, kiedy skończyłam. Z pewnością powieść czyta się szybko (zwłaszcza, że litery dosyć duże), ale jakoś specjalnie mnie nie przyciągała. Zawiera w sobie dawkę humoru i to chyba jej największy atut. W powieściach Grocholi zawsze podobało mi się i podoba to jej optymistyczne spojrzenie na świat i to takie roztrzepanie. Przyznaję jednak, że ta książka nie należy do zbyt udanych. Myślę, że może ona, mimo wszystko, dobrą lekturą na wakacje.  

poniedziałek, 27 lipca 2015

Katarzyna tom III - Juliette Benzoni

"Katarzyna" tom III
Juliette Benzoni
Bohaterka książki Katarzyna, jest wreszcie szczęśliwa u boku ukochanego Arnolda. Niestety splot dziwnych wydarzeń sprawia, że Katarzyna znowu musi walczyć o swojego ukochanego. Tymczasem na jej drodze stają rabusie, była narzeczona Arnolda oraz jego matka Izabela, która nie akceptuje wybranki syna.
Ten tom „Katarzyny” wydaje mi się mocno naciągany. Przygody głównej bohaterki są w niej tak nie bywałe, że miałam wrażenie, iż sięgnęłam po jakieś romansidło słabego gatunku. Nie umiem się do niego przekonać. Fakt, że piękne opisy Owernii, ale to przecież nie wszystko. Chociaż lubię „Katarzynę” i to bardzo, to ta część mnie niestety wynudziła.


***


W tej części „Katarzyny” mamy okazję „poznać” się z Owernią. Dowiadujemy się z niej, że jest to kraina surowa i bardzo piękna. Właśnie dlatego postanowiłam się czegoś dowiedzieć na temat Owernii. Znajduje się ona w środkowej Francji i jest zdominowana przez pasma górskie. I tutaj pojawiło się zaskoczenie: Owernia to przede wszystkim krajobrazy powulkaniczne. Jest ona piękna o
Owernia
każdej porze roku i widoki zawsze porywają. Miejscem idealnym dla jazdy rowerem lub motorem jest Puy-De-Dome, gdzie można zobaczyć wspaniałe ruiny. Le PAL znajduje się park atrakcji wraz z zoo. Warto się też wybrać do Vallee de Chaudefour. Tam urzekną nas wspaniałe krajobrazy. Zachwycające formacje skalne i przepiękne doliny zachęcają do licznych wycieczek.

Przy pisaniu tego artykułu wspomogłam się stronami:
http://podroze.onet.pl/przyroda/owernia-francja-we-wnetrzu-wulkanu/1vtg8
http://pl.tripadvisor.com/Attractions-g187090-Activities-Auvergne.html
http://turystyka.wp.pl/gid,15631560,kat,1036545,title,Owernia-kraina-drzemiacych-wulkanow,galeria.html?ticaid=1154c1

niedziela, 28 czerwca 2015

Disco polo

DISCO POLO
Przyznam, że czekając w kinie na emisję „Disco polo”, miałam bardzo mieszane uczucia. I to wcale nie dlatego, że nie lubię takiej muzyki. Wiązało się to raczej z tym, że od dłuższego czasu większość filmów, a zwłaszcza komedie są do niczego. Może jestem zbyt wybredna:)
To opowieść o młodym chłopaku Tomek (Dawid Ogrodnik), który jest fanem muzyki disco polo. Pragnie założyć swój zespół i zdobyć sławę. Wspólnie z kolegą Rudym (Piotr Głowacki) zakłada kapelę. Wkrótce dołącza do nich Mikser, kuzynka Rudego. Tomek sprzedaje drezynę ojca (Juliusz Chrząstowski) i kupuje sprzęt muzyczny. Od teraz trójka przyjaciół tworzy zespół „Laser”.
D. Ogrodnik, J. Kulig i P. Głowacki
Kiedy seans się skończył i później ciągle się uśmiechałam, nucąc pod nosem „Jestem szalona”, czy „Wszyscy Polacy to jedna rodzina”. Świetnie się przy tym filmie bawiłam. Wiem, że wiele osób krytykuje nie tylko ten film, bo głupi, bo durna muzyka, to przyznać muszę, że mnie to dziwi. Przecież na weselach, zabawach i nie tylko, najlepiej się bawimy właśnie przy muzyce disco polo. Jednak w tej historii mamy tutaj do czynienia nie tylko z piosenkami i dobrym humorem. 

Wbrew pozorom z historii Tomka możemy wyciągnąć bardzo wiele wniosków. Mamy doskonale zobrazowaną historię młodego człowieka, który staje wręcz na głowie by dopiąć swego, by spełnić marzenia. Mało tego, możemy zobaczyć, co się z nim dzieje, kiedy sprawy wymykają mu się z rąk. Oprócz ciekawej, może nieco zwariowanej i oderwanej nieco od rzeczywistości historii oraz muzyki disco polo, mamy okazję pozachwycać się kreacjami aktorskimi.
Polecam!

W zakładce "Zobacz lub posłuchaj" umieściłam kilka Disco polowych hiciorów:)